• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Budzę się w gabinecie lekarskim. Nie wiem, co się dzieje.
- Obudziła się – Słyszę głosy
- Napij się wody – Julka podaje mi szklankę z wodą
- Co się stało? – Pytam.
- Mówiłam Ci, abyś poszła do lekarza! – Podnosi głos.
- Przepraszam. – Odpowiadam.
- Dobra, dobra. Odpoczywaj, a ja pójdę zobaczyć czy są już twoje wyniki. – Odparła.
- Jakie wyniki? – Pytam.
- Leno…. – Kiwa głową.
Julia wychodzi z gabinetu, zza drzwi zagląda Szymon. Chyba wyszłam przed nim na straszną idiotkę. Będę musiała mu jakoś podziękować i przeprosić.
Wchodzi niespodziewanie do mnie. Siada na sąsiednim łóżku i nic nie mówi. Patrzy na mnie wielkimi oczyma. Nie znam go, więc nie mam pojęcia, co sobie może, o mnie w tej chwili myśleć. Po chwili do sali wchodzi Julka.
- Lena!! – Krzyczy podekscytowana.
- Chyba powinienem wyjść… - Stwierdza.
- Nie no. Może pan zostać, Lena nie będzie miała nic przeciwko. – Uśmiecha się.
Co ona kombinuje?
- Otóż… Moja kochana. Dobrze, że trafiłaś tutaj, ponieważ jesteś w ciąży! Rozumiesz?! Lukas będzie szczęśliwy! – Cieszy się.
COO?! Ale jak!! Jak to się stało… W tamtym momencie wszystko zwaliło mi się na głowę. To nie możliwe! Co ja teraz mam zrobić?
- Lukas nie może się o tym dowiedzieć! – Krzyczę.
- Leno, co Ty…..? – Julia patrzy na mnie z niedowierzaniem.
- Nie i koniec. On mnie zabije rozumiesz?! – Załamałam się.
- Co to za facet.. – Wtrąca się Szymon
Wstaje z łóżka i odkładam szklankę na bok. Oboje dziwnie na mnie patrzą. Nadal nie wierzę w to, że noszę dziecko Lukasa! Tyle problemów mamy i na dodatek dziecko… To nie może być prawda! Cały świat mi się rozsypał. On tam w Szkocji.. Ja tutaj… Znaczy my… No nie! Tak nie może być, muszę coś z tym zrobić.
Wybiegam z przychodni.
- Lena! – Biegnie za mną Szymon.
- Zdaję sobie sprawę, co o mnie teraz myślisz. Po prostu nie mogę mieć teraz tego dziecka. – Odpowiadam.
Nic nie odpowiada, tylko mnie przytula. To wszystko widzi Julia.
- Przepraszam. – Mówię.
- Doskonale Cię rozumiem. – Łapie mnie za głowę i mocno trzyma.
Julka zamyka drzwi i idzie w drugą stronę. Kurde wszystko się komplikuje. Teraz pewnie myśli, że zdradzam Lukasa. Jakoś udaje mi się uwolnić od objęć Szymona.
- Mogę mieć do Ciebie prośbę? – Proszę.
- Jasne.
- Zawieź mnie do domu i przywieź mój samochód. – Odpowiadam.
- Zostaniesz sama? – Pyta.
- Nie potrzebuje przyzwoitki. – Irytuje się.
- No dobrze. – Nie protestuje.
Zabiera mnie pod podany adres.
- Jak będziesz potrzebowała pomocy to dzwoń. – Podaje mi wizytówkę…. ?!
Kim on właściwie jest?
- Potrzebny mi jest tylko samochód. – Odpyskuje i wysiadam.
- Echem… - Wyciąga rękę przez szybę.
Zapomniałam dać mu dokumentów i kluczyków…
- Będę za godzinę. – Odpowiada.
Tak długo? No, ale nie pytam. Kiwam tylko głową i idę w stronę klatki. Muszę sobie wszystko jeszcze raz na spokojnie przemyśleć.
Siedzę teraz pod kocem w pokoju, kiedy po chwili do drzwi puka Szymon, zapewne już wrócił z moim samochodem. Bardzo był punktualny.
- Trzymaj. – Podaje mi moje rzeczy.
- Dzięki. – Zamykam mu prawie drzwi przed oczami.
- Mam coś jeszcze. – Powstrzymuje mnie.
Z kieszeni wyciąga butelkę piwa i czekoladę.
- Piwa napiję się sam, a czekolada są dla Ciebie na poprawę humoru. – Uśmiecha się.
Patrzę na niego z mega zdziwieniem.
- To co, teraz mogę wejść? Oczywiście samochód stoi w garażu. – Dodaje.
Ten człowiek z każdą chwilą zaczyna mnie coraz bardziej zaskakiwać.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków