• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Do domu wracam po paru godzinach cała zmarznięta.
- I gdzie Ty byłaś?! – Podbiega do mnie Lukas.
Nie odzywam się do niego.
- Kochanie. – Klęka przede mną.
- Zrozumiałem swój błąd. Nie wyjadę, jeśli tego nie chcesz. – Dodaje, wtulając się w mój brzuch.
- Nie Lukas. Nie patrz na mnie. Bo ja w tej chwili nie jestem ważna. Też dużo rzeczy sobie przemyślałam. Nie mogę robić Ci wyrzutów, ponieważ Ty masz własną rodzinę. Jedz do nich. Nie zabraniam Ci…. – Odpowiadam, wyślizgując się z jego objęć.
- Jesteś na mnie zła. Widzę to. – Patrzy na mnie z litością.
Rozbieram się głośno wzdychając.
- Chciałbym Cię zabrać… - mówi.
Odwracam się z nadzieją.
- … ale wiesz, że nie mogę. – Dodaje.
- Ty nigdy nic nie możesz, jeśli chodzi o Twoje sprawy. – Odpowiadam z podniesionym głosem.
Udaję się w stronę kuchni.
- Pamiętaj, że Cię kocham. – Mówi, po czym zabiera swój płaszcz i wychodzi.
Jak to się mogło stać? W ciągu chwili cały czar miłości prysnął. Czy ja jestem ta zła? Czy to źle, że chcę w końcu poznać rodzinę mojego męża? Jestem tak beznadziejna, że on boi się mnie przedstawić? Kurczę, no już nie wiem, co robię źle.
- Ale masz humorki. Kobito zachowujesz się jakbyś menopauzę przechodziła! – Wita mnie Julka.
- Też Cię miło widzieć. – Odrzekam.
- Leno, możemy poważnie pogadać? – Pyta, wlewając wodę do kubka.
- Cały czas to robimy. – Odpyskuje.
Julka podchodzi obok mnie i dziwnie się mi przygląda.
- Źle wyglądasz. – Stwierdza.
- A jak mam wyglądać. Mój własny facet ma gdzieś moje uczucia. – Tłumaczę.
- Dogadajcie się jakoś. Nerwy Ci nie służą. – Wzdycha.
Siadam przy stole, załamując ręce.
- Leno, ja wracam do siebie. – Informuje mnie, po czym wchodzi do pokoju gościnnego.
No pięknie… Teraz każdy mnie zostawia. Julka pakuje swoje rzeczy, następnie przychodzi do kuchni, bierze ze stołu 2 kanapki i patrzy na mnie z żalem.
- Szkoda mi Ciebie. – Mówi, kładąc klucze na stole.
- Poradzę sobie. – Uśmiecham się do niej.
I poszła…. Kolejny raz czuję się osamotniona. Do końca dnia mi nic więcej nie pozostało, jak zjeść cos i obejrzeć jakiś film.
Budzę się rano. W domu jak zwykle panuje cisza. Nie wiem, dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że coś się złego stało. Wychodzę z pokoju i doznaję szoku.
- To niemożliwe! – Krzyczę
Przeglądam szafę w przedpokoju. I niedowierzam! Zrobił to! Wyjechał…. Dlaczego… Nawet się nie pożegnał? Łapię za telefon i dzwonię do Julki.
- Jula odbierz ten cholerny telefon. – Błagam.
- Tak? – Odzywa się.
- Jak to się stało, że mnie zostawił bez pożegnania? – Pytam.
- Leno… Jesteśmy na lotnisku. Lukas ma samolot za godzinę. Nie chciał Cię martwić… - odpowiada.
No teraz to już oboje przegięli. Odkładam słuchawkę. Ubieram się w biegu w swoje letnie ciuchy i wybiegam, czym prędzej wsiadając za kierownicę. Z płaczem udaję się w stronę największego lotniska w mieście. Ale czy zdążę.. Przecież to na drugim końcu miasta.. A ja mam tylko godzinę. No nie licząc korków. Zresztą… Teraz mi wszystko jedno. Nawet nie patrzę ile mam na liczniku. Nie zwracam uwagi na nic. Interesuje mnie tylko mój maż, który i tak ma wszystko w dupie. Na lotnisko docieram po 40 minutach. O mój Boże. Co to była za jazda. Wbiegam na lotnisko. Kieruję się intuicją.
- Julka! – Dostrzegam ją.
Podbiegam do nich. Lukas patrzy na mnie, tak jakby chciał udusić i mnie i ją…
- Możecie nas zostawić? – Patrzę na Karola i Julę.
- Powinien zaraz wsiadać. – Odparł Karol.
- Trudno! – Podnoszę głos
Julka odciąga Karola.
- Dlaczego.. Powiedz mi, dlaczego. – Zwracam się do Lukasa.
- Nie chciałem żeby to tak wyglądało.. – Odpowiada.
- Zachowałeś się jak świnia. – Mówię lekko szlochając.
Przytula mnie. Całuje w czoło i nic nie mówi.
- No przecież wrócę, obiecuję. – Uśmiecha się.
- Wiem, wiem. – Odpowiadam, już uspokojona.
- Musisz wsiadać. – Przerywa nam Karol.
Mam go ochotę rozszarpać!
- To leć. – Puszczam go.
- Pamiętaj, że Cię kocham. – Podnosi walizkę.
- Jasne. – Płaczę.  
Podchodzi i mnie całuje na koniec. Dlaczego mam wrażenie, że to nasze ostatnie spotkanie?
_________________________________________________________
Powracam po miesiącu. Kurde no nie ma w ogóle czasu, a w wolne brak weny.. :/ Obiecuję, że jak będzie więcej wolnego to postaram się nadrobić zaległości! Pozdrawiam ;*

ffrwg.jpg


vfvgf.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków