• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Przy śniadaniu było zbyt wesoło. Julia z Lukasem uśmiechnięci od ucha do ucha. O co chodzi?
Siedzę, popijając Cappuccino, gdy nagle do drzwi rozlega się pukanie.
- Oo! Otworzę. - Zrywa się Lukas.
Przez ten czas mam nadzieję, że Julia powie mi o co biega.
- Julio, chcesz mi coś powiedzieć? - Zwracam się do przyjaciółki.
- Możliwe. - Uśmiecha się.
- Słucham....
- Dzisiaj spotykam się z Karolem! - Odkrzykuje.
Co?! Czy ona oszalała?! Patrzę się na nią lodowatym spojrzeniem. W jej oczach widać taką radość, a tak mi jej żal.. Karol to zwykły dupek! Czy ona nie widzi, że ten kretyn kolejny raz ją zrani? A co jeśli sprawa ze zdradą była jednak prawdziwa? Normalnie nie wiem co mam o tym myśleć.
- Jak to? - Pytam.
- No. Lukas z nim wieczorem gadał. - Odpowiada.    
Lukas! Wszystko jasne. Biorę głęboki oddech i rozmyślam, jak mój mąż może być tak głupi.
Po paru chwilach powraca do kuchni trzymając w rękach kopertę.
- Lukas! - Wstaję z krzesła i podchodzę do niego.
- Co jest? A zresztą, nie ważne. Zobacz, co mam! To list ze Szkocji! - Prawie skacze z radości.
- No i co? - Mierze go wzrokiem.
- Dziewczyno! Moja rodzina się odezwała! Muszę to przeczytać. - Wyjmuje kartkę.
- I co tam piszą? - Pyta Julia, przeglądając gazetę.
Po chwili ciszy, Lukas wybucha niespodziewaną radością. Łapie się nerwowo za głowę, prawie, że wymachując rękoma. I omal nie zaczyna biegać po mieszkaniu, tak jak mały chłopiec, który dopiero, co dostał nowa zabawkę.
- Jadę do Glasgow! - Krzyczy.
- Oo grubo. - Julia spogląda na niego.
Mój mąż tak się cieszył z tego powodu, że nawet nie zauważył mojego niezadowolenia.
- Echem. - Wzdycham.
- Tak kochanie? - W końcu mnie dostrzega.
- Jak to jedziesz? - Pytam.
- No... Do Szkocji, do rodziny... Jadę... - Jąka się.
- Jadę?! - Unoszę się.
- O co chodzi? - Nie rozumie.
- Zostawiasz mnie tutaj? - Bulwersuję się.
- Co w tym złego?
Chcę mi się płakać! Prawdopodobnie przechodzę kryzys w swoim małżeństwie, a on.. Wylatuje mi nagle z wiadomością, że wyjeżdża do rodziny.. Sam, właśnie sam! A ja? Czy ja już w ogóle nic nie mam do powiedzenia? To jest totalna katastrofa!
Siadam na krześle, jest mi tak niesamowicie słabo z tego powodu. Ile mnie energii kosztuje ten związek. Lukas stoi zamurowany w progu drzwi. Julka zdezorientowana podchodzi do mnie i przykuca łapiąc mnie na pociesznie za rękę. Patrzy na Lukasa i kiwa groźnie głową. Chłopakowi robi się głupio, więc zamyka się w pokoju i z tego, co widać, nie ma nawet zamiaru otworzyć przede mną drzwi.
Czuje się tragicznie, fizycznie i psychicznie. Postanowiłam, więc przejść się na spacer. Zakładam swoją czarna, cienką kurtkę, bo nie miałam nawet pieniędzy na zimówke. Dziwnie wyglądam zakładając ciemne skórzane kozaki i jesienna kurtkę.. Do tego mała torebeczka. Julka widząc mój zły stan poszła razem ze mną.
- Nie przejmuj się. - Powiedziała, łapiąc mnie pod rękę.
- A jeśli to oznacza koniec? Julia, ja mam złe przeczucia. - Załamałam się.
- Dlaczego?
- No po prostu czuję, że jak on wyjedzie to będzie koniec, rozumiesz? - Spoglądam niepewnie na nią.
Julia nie odzywa się już więcej do mnie. Kiwa tylko glowa i widać było, że rozmyśla. Idziemy do małego parku, obok mojego osiedla. Odgarniamy puch śniegu i siadamy na ławce, która jest bardzo zimna. No, w sumie panuje sroga zima. Z torebki wyciągam swoje szare, wełniane rękawiczki i duża białą czapeczkę z pomponem. Chyba bierze mnie grypa. Julka daje mi swój gruby szalik, widzi że coś jest nie tak. Siedzimy i sie nie odzywamy, czasem taka cisza pomaga bardziej niż szczera rozmowa.
- Poczekasz na mnie chwilkę? Musze coś załatwić - Patrzy na mnie i idzie wykonać telefon.
Pewnie dzwoni do Karola... Jak ona tak umie? On ją rani, a ona nadal go kocha... O dziwo, wraca po jakiś 5 minutach.
- To, co może jakieś zakupy? - Proponuje.
- Kasy nie mam. - Odpowiadam.
- Jakiś ładny ciuch Ci na wieczór kupię! - Mówi.
Co ona kombinuje?
Idziemy teraz w stronę wielkiej galerii handlowej. Po drodze mijamy ozdoby świąteczne. Dobijają mnie! Jak tak można? Wielkie, ciepło rodzinne... Komu to potrzebne?
Wchodzimy do pewnego, szalenie drogiego sklepu.
- Julka to szaleństwo! - Cofam się.
- Spokojnie! - Zaciąga mnie do środka.
Kupiliśmy zarąbiście sexowną czerwona bieliznę.. Po co? Nie wiem. Julka mi wszystko wciska, a nawet tego nie założę.
- Tyle wystarczy. - Oznajmia.
Robi ze mną, co chce. Do domu wracamy po 2 godzinach.
- Ja będę jutro! Papa! - Przeprowadza mnie przez próg i wychodzi z mieszkania.
O co chodzi? Jestem bardzo zdziwiona. Rozbieram się z tych grubych ubrań i wchodzę do pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu na podłodze leżą rozsypane, czerwone płatki róż. Na stole stoi wytrawne wino, dwie zapalone świeczki i trochę mojego ulubionego jedzenia. Czuję rękę Lukasa na swoim biodrze i jego oddech na swojej szyi.
- Masz może ochotę na kolację? - Pyta, całując mnie kusząco w bark.
- Lukas....  - Odwracam się.
- Kochanie, tak Cię przepraszam za dzisiaj. - Łapie mnie za policzki.
- Już mi przeszło. - Uśmiecham się, nieśmiało.
- To, co może zjedzmy tę kolację? - Zaciągam go do stołu.
- Jestem głodny jak wilk. - Całuje mnie delikatnie w usta.
Jak się domyślacie. Na kolacji się nie skończyło. Po zjedzeniu sałatki i wypiciu lampki wina, Lukas zbliża się do mnie i dość namiętnie mnie całuje, tak, że ląduję całym ciałem na kanapie. Następnie odpina mi spódniczkę, zrzucając ją potem na podłogę. Po chwili zsuwa mi z rąk bluzkę na ramiączkach.
- Ej! To Julka! To jej sprawka?! - Przerywam mu.
- Być może. - Mruczy pod nosem, odpinając mi stanik.
Całuje mnie wszędzie, gdzie światło dziennie nie ma czelności nawet zajrzeć. Było tak jak dawniej! Więcej szczegółów wiedzieć nie musicie.
Jest noc. Idę ogarnąć się do łazienki i międzyczasie zauważam bieliznę, którą kupiła mi Julka. Mam nadzieję, że nie jest na nią za późno. Zakładam ją z uśmiechem, związuję włosy w koka i podążam w stronę łóżka, w którym czeka już na mnie Lukas.
- Co z wyjazdem? - Pytam, kładąc się.
- Możemy później o tym porozmawiać? Nie psuj tej pięknej chwili. - Błaga.
Cały Lukas! Tak, to w takim chłopaku się zakochałam! Byłam taka szczęśliwa.
_____________________________________________________
W końcu dodany o normalnej porze! :) O normalnej długości i za pomocą weny. ^^ Pozdrawiam. :D

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków