• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Zna z was ktoś uczucie odrzucenia? Kiedy druga połówka olewa was… I wybiera zupełnie inne towarzystwo, pomimo że miała zostać już do końca? Taki właśnie czasem był Lukas. Dla niego nie liczyło się to, co ja czuję, tylko to, co on chce czuć..  Bogusia była wtedy jedyną osobą, tak jak już wspomniałam.
Siedzę w kuchni stukając paznokciami o stół. Lukas siedzi ze splątanymi dłońmi. Z jego twarzy widać, jedynie fakt, że jest zdezorientowany.. W sumie.. Sama nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Po godzinie z pokoiku wychodzi pani Bogusia.
- Wszystko jasne. – Patrzy na nas.
- I jak tam? – Pytam, wstając od stołu.
- Końca nie widać. Potrzeba czasu… A to dopiero początek. Jestem dobrej myśli. Julia to silna dziewczyna, wydaję mi się, że da sobie radę bez mojej pomocy. Dajcie jej tylko odrobinę czasu. – Uśmiecha się do nas.
- Ale jak to? Tak od razu… - Lukas odwraca się.
- Nie wiem, czego nie rozumiesz. Mówię po Polsku. Z Tobą też chciałabym porozmawiać. – Odpowiada.
- Teraz? – Patrzy na nią lodowatym wzrokiem.
Lukas! Palancie zachowuj się..
- Nie, nie teraz.. Czasu nie mam. Dziękuję Lenko za dobrą kawkę. Jak zawsze była pyszna. – Zwraca się do mnie miłym, spokojnym tonem.
Lukas patrzy teraz na mnie pytająco.
- To może ja panią odprowadzę na dół. – Podaję jej kurtkę, chcąc uniknąć rozmowy z mężem.
- Oj Lenka, taka kochana. Dziękuje córciu. – Uśmiecha się i zakłada kurtkę.
Otwieram Bogusi drzwi i tylko głośno wzdycham, kiedy wrócę na pewno czeka mnie trudna rozmowa z Lukasem. Tego obawiam się najbardziej, nienawidzę się z nim kłócić. Schodzę powoli z panią na dół.
- Co Cię gnębi? Oprócz Juli. – Zauważa.
- Nic takiego.  Chyba obawiam się reakcji Lukasa na to wszystko. – Zwierzam się.
- Spokojnie. Obiecuję, że jak znajdę czas to z nim pogadam. – łapie mnie za bark.
- Dziękuję, na panią zawsze można liczyć. – Podnosi mnie na duchu.
- Nie masz, za co dziękować, na każdego faceta jest jakiś sposób. – Mówi szeptem.
Otwiera drzwi i przytula mnie na pożegnanie.
- Jesteśmy w kontakcie. – Zakłada torebkę na ramie i odchodzi.
Wzdycham kolejny raz i z trudem czołgam się na górę. Kiedy wracam do domu, w salonie czeka na mnie już Lukas, pragnący jakichkolwiek wyjaśnień.
- Gadałeś z Julką? – Unikam tematu.
- Na razie chcę pogadać z Tobą, Leno. – Mówi dość poważnym tonem.
Czuję, że mam wielką gulę w gardle.
Przechodzę przez próg, za sobą trzymam splecione dłonie.
- Usiądź proszę.  – Zaprasza mnie na kanapę.
Siadam dość niepewnie.  Cholernie boję się tej rozmowy.
- Słucham… - zaczyna.
- Nie wiem, o co chodzi. – Wymigam się.
- Jesteś pewna? – Głaszcze dłonią moje włosy.
- Tak Lukas… - odpowiadam, głośno przełykając ślinę.
- Kłamiesz! – Podnosi głos.
Nienawidzę, kiedy jest taki…. Taki? No właśnie, jaki właściwie jest mój mąż? Tyranem nazwać go nie mogę…
- No dobrze. Zacznijmy od początku. Co miała na myśli Bogusia? Mam wrażenie, że jest do mnie wrogo nastawiona. – Zmienia ton.
- Czasem jak mam trudne chwilę, wtedy do niej dzwonie i ją zapraszam, to tyle. – Odpowiadam.
- Trudne chwile? Jak to? Myślałem, że o wszystkim wiem. – Kręci głową.
- Bo wiesz. Czasami po prostu potrzebuję rozmowy z kimś innym. – Wzruszam ramionami.
- I na inny temat? – Patrzy na mnie sarkastycznie.
- Dokładnie…
- Leno na litość boską, skarżysz się obcej babie na mój temat.. Uważasz, że to jest fair? – Odsuwa się ode mnie.
- Przepraszam..
- Co Ci się we mnie nie podoba? Kurde, zrobiłem Ci coś?! – Łapie się za głowę.
- Nie… No znaczy… - Kłócę się z myślami.
- Skarbie, zapamiętaj jedno… Wyszłaś za mnie z miłości, a nie litości. – Uświadamia .
- Jeśli coś Ci nie pasuję, to…. Droga wolna. – Wstaje z kanapy i wychodzi z pokoju.
Wiedziałam, że to się tak skończy… Słowa Lukasa mnie doszczętnie zdołowały. I nie miałam nikogo, by móc o tym porozmawiać... W tamtym momencie byłam totalnie bezsilna. Dlaczego on taki jest? Kiedyś był inny… Taki kochany. Boje się o nas. Mam bardzo złe przeczucia, co do naszej przyszłości. Wytrzymałam z nim 2 lata.  Nie poddam się bez walki! Ma rację, wyszłam za niego z miłości, a nie z litości.. Wezmę się za siebie i zmienię swoje postępowanie, aby więcej nie robić niczego za jego plecami.. Jednakże, teraz ważniejsza jest Julka, niż moje małżeństwo. Jestem gotowa poświęcić się całkowicie naszej przyjaciółce.

_________________________________________________________
Po baaardzo długiej nieobecności dodaję rozdział! Napisany na szybko, bo brak czasu, brak weny i duużo nauki.. ;( A teraz technikum to wiecie... Także no, nie wiem kiedy będzie następny (i czy w ogóle będzie)... Musi wam wystarczyć to, co jest. :) Przepraszam... I pozdrawiam :***

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków