• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Wychodzę z pokoju i w drzwiach zastaję zapłakaną Julię z Lukasem, który pomógł jej przynieść… Walizki?! Zamroziła mnie krew w żyłach. Mogłam obawiać się tylko najgorszego.
- Na litość boską… - jedną ręką łapie się za głowę, a drugą podtrzymuje się o futrynę.
- Nienawidzę go! – Wykrzyknęła Julia i oparła się o ścianę.
Lukas był w totalnej rozsypce. Nie miał pojęcia, co się właśnie stało. Julia oddychała dość ciężko i usiadła na podłodze, chowając głowę między kolanami. Mój mąż stał w przedpokoju domagając się jakichkolwiek wyjaśnień. Nie miałam teraz siły wszystkiego mu mówić.
- Co ze ślubem? – Usiadłam obok niej i mocno przytuliłam.
- Ślubu nie będzie…. – Odpowiada.
Mina Lukasa była nie do opisania. Od lat są przyjaciółmi wraz z Julią i Karolem. Kto, jak kto.. Ale on na pewno nigdy by się nie spodziewał, że się rozstaną. Widząc jego zaskoczenie, byłam pewna, iż nic nie wiedział o rzekomym romansie swojego kumpla. Bez słowa idzie do najmniej używanego przez nas pokoju i zaczyna rozbierać łóżko. Kładzie pod oknem dwie walizki Julii. Patrzę na niego zza rogu. Nic nie mówi, z jego twarzy można wyczytać jedynie, że jest bardzo zdenerwowany i rozkojarzony. Po paru minutach zauważa, że obserwuje jego ruchy. Kiwa głową w moją stronę, mówiąc, że mam dać spokój.
Od tej sytuacji minęła doba. Julia załamana wychodziła z pokoju załatwić tylko potrzebę fizjologiczną. Zanosiłam jej jedzenie… Nie chciała… Ba.. Nawet na nie, nie spojrzała.. Siedziała w kącie i gapiła się w jeden punkt. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile rzeczy zrobiła przez ten czas. Dłużej nie mogłam znieść tej ciszy. W końcu zebrałam się na odwagę, by szczerze z nią porozmawiać. Pukałam do drzwi i czekałam, aż pozwoli mi wejść. Nie odpowiadała….
- Julio…. – Otwieram drzwi i powoli przekraczam próg.
Siedziała przy oknie, przytulając poduszkę.
- Odezwiesz się do mnie? – Pytam.
Bez odpowiedzi…
- Wiem, że to jest trudne… - Siadam na łóżku.
Julia poprawia się na parapecie.
- Chcę Ci pomóc. – Dokańczam.
Odwraca się w moją stronę.
- Co Ty możesz wiedzieć… - W jej oczach widać pogardę.
- Właściwie nic. – Spuszczam głowę.
- Faceci to świnie. Lepiej uważaj, aby Lukas czegoś nie odwalił. – Patrzy na mnie lodowatym spojrzeniem.
- Lukas taki nie jest.. Znam go.. – Irytuje się.
- Wiesz.. Mi się wydawało tak samo. – Odpowiada.
Gadałam z nią godzinami. Próbowałam jakoś pocieszyć. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak żal mi jest tej dziewczyny. Po paru godzinach do domu wraca Lukas. W drzwiach witam go ciepłym uśmiechem i namiętnym pocałunkiem.
- I jak? – Pyta.
- Bez zmian. Jest totalnie załamana. A ty? Gadałeś z Karolem? – Odpowiadam pytająco.
- Próbowałem.. Uwierz mi próbowałem. – Kiwa głową.
Odpowiedz jest banalna. Nie rozmawiał… Za dobrze go znam, dobrze wiem, kiedy kłamie. Nie chciałam się z nim teraz kłócić. Mój mąż jest z natury osobą dość zapominalską. Dopiero po fakcie przypomina sobie, co miał zrobić. Ale i tak go kocham.
Nazajutrz poprosiłam o pomoc moją znajomą. Panią – Bogusie. To jest kobieta po przejściach, zawsze kontaktowałam się z nią, aby móc porozmawiać o problemach. Nie jest może ona znanym psychologiem, ale w sprawach miłosnych potrafi znaleźć każde rozwiązanie. Oczywiście Julka nic o spotkaniu nie wiedziała. Bogusia jak zawsze punktualna, zadzwoniła dzwonkiem o godz. 15. Miała ze sobą wielka czarną teczkę. Jak zawsze była ubezpieczona.
- Witaj Leno! – Tuli mnie w drzwiach.
- Dzień dobry. – Uśmiecham się.
- Cóż to za spotkanie.. Znowu Lukas nawywijał? – Puka mnie w ramie, szepcząc
Miała bardzo dobre podejście i świetne poczucie humoru.
- Oj nie. Tym razem poprosiłam panią w innej sprawie. – Kładę ręce na biodra.
- Nieodwzajemniona miłość, czy coś? – Pyta.
- Chodzi o przyjaciółkę… A raczej o zdradę jej narzeczonego.  Julia jest załamana. Mam nadzieję, że pani jej pomoże. – Wzruszam ramionami.
- Na każdy problem jest rozwiązanie. – Uśmiecha się i podaje mi kurtkę.
- To gdzie mam iść do „pacjentki” – Spogląda na mnie.
- Tutaj po prawo. – Wskazuje jej palcem pierwsze drzwi od prawej.
- Aa i jeszcze jedno… Panna wie, kim ja jestem? – Odwraca się.
- Na razie nie. Zrobić pani coś do picia? Kawy, herbaty? – Wieszam kurtkę.
Po długim zastanowieniu odpowiada:
- Kawki poproszę. Na dworze tak teraz zimno. – Chichoczę
- Już się robi. – Udaję się w stronę kuchni.
Lukas siedzi na krześle i pije czekoladę.
- Co ty kombinujesz? – Pyta
- To źle, że chce jej pomoc? – Nasypuję kawy do filiżanki
- Kochanie… Bardzo dobrze, ale nie angażuj się tak bardzo. – łapie mnie od tyłu.
- Mną się nie martw. – Czuje jego oddech na swoich barkach.
Bogusia to jest naprawdę osoba godna zaufania. Lukas nie raz płatał mi figle i nie raz przez niego płakałam.. Ona była jedyną osoba, która pomagała mi w tamtych momentach.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków