• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Prolog:

Nigdy nie wiesz, kiedy widzisz kogoś po raz ostatni.  Życie nauczyło nas, by nie przywiązywać się zbytnio do ludzi, ponieważ oni pojawiają się sporadycznie i każdy niekontrolowany ruch, może spowodować wielką katastrofę. Nie mamy wpływu na to, kto zostanie w naszym życiu, a kto po prostu odejdzie… Czasami los rozdaje takie karty, że nie potrafimy się połapać, co i jak. Ale co zrobić, kiedy dana osoba przestaje być dla nas bliska, tak zupełnie.. Z dnia na dzień? Jakby zapomniała, kim jest… Kim była? Kim zostanie w przyszłości.. Miała kogoś? Kocha kogoś… Jak zupełnie urwany film, który zakończył się w niezbyt dogodnym miejscu. I co wtedy? Dać losowi drugą szansę? Czy po prostu zacząć wszystko od nowa? Kiedy zapominamy o ukochanej osobie, świat przestaje istnieć.  Czy kiedykolwiek będzie tak jak dawniej? Przypomni sobie o nas… Albo odejdzie, jakby nigdy nas nie znała. Czasem chciałabym, aby to czas stanął w miejscu i dał ułatwienie młodym ludziom, którzy dopiero, co zaczynają wchodzić w dorosłe życie. Niestety, tak się nie da. Musimy pogodzić się z przeciwieństwami losu… Życie to gra.. Raz jesteś na szycie, za drugim razem spadasz na dół.. Tylko, pamiętaj.. Aby nie spaść na dno, bo przegrasz całe to małe życie, które dostałeś… Spieprzysz wiele sytuacji, które na pewno spotkałbyś, na co dzień. Mów, co czujesz.. Bo niekiedy, jest na to już całkowicie za późno… Druga osoba, po prostu odejdzie… A czy z pożegnaniem, czy bez.. To już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie… Nasza historia, zaczyna się zupełnie nie tak, jak myślisz.. A zakończy zupełnie od innej strony…

„Kim jesteś?” Rozdział 1:

Zaczynam tę historię, od innej perspektywy. Chciałabym opowiedzieć wam coś o sobie. Jestem Lena. Od urodzenia mieszkam w Polsce (dokładniej Warszawa). Mam 25 lat. Jednakże czuję się o wiele starsza.. Mam na głowie bardzo, bardzo dużo obowiązków. Od dwóch lat jestem w szczęśliwym związku małżeńskim z Lukasem. Poznałam go na studiach w Katowicach. Pochodzi on z zamożnej, ale bardzo dalekiej (można tak powiedzieć) rodziny. Urodził się on w Glasgow (Szkocja). Jest ode mnie starszy, tylko o 3 lata. No także, różnicy wieku między nami nie widać. Dużo czasu spędziliśmy mieszkając z moimi rodzinami na obrzeżach miasta.. Oboje z ukochanym, podjedliśmy decyzję, aby przenieść się na stałe do Warszawy. Moja mama była zawiedzona, ponieważ przywiązała się do nas. Znałam Lukasa, już dobre 5 lat. Zawsze mi się podobał, nawet teraz. Kiedy przechodzimy lekki kryzys. Ale jak to w każdym małżeństwie bywa, mam nadzieję, że przeprowadzka pomoże nam w naszej terapii. Czasem, odnoszę wrażenie, że to ja jestem wszystkiemu winna. Straszna ze mnie pesymistka.. Lukas jest natomiast moim zupełnym przeciwieństwem. Zawsze był kochany, uśmiechnięty, pełen radości życia. Każdą błahostkę traktował, jako zwykły przypadek. A to zbiłam wazon, stłukłam jego kubeczek, potłukłam parę talerzy. Jestem dość nerwowa. Do tej pory jednak, nie mogę znaleźć w sobie rzeczy, za która mnie pokochał. Czy to były moje błękitne oczy, czy też moje długie, kręcone i ciemne włosy. On natomiast, był szatynem z zielonymi oczami. W pewnych sprawach porozumiewaliśmy się bez słow. Rozumiał mnie jak nikt inny. Zaczęliśmy naszą miłość, wpierw od przyjaźni. Może, dlatego tak dobrze się dogadujemy. A może dogadywaliśmy? Naprawdę nie mam pojęcia, co jest przyczyną naszych kłótni. Może ma kogoś? Unikam jednakże tej myśli jak ognia. Pewnie większość chciałaby wiedzieć, jaki był nasz ślub.. Otóż.. Może nie taki wymarzony, ale przynajmniej jedyny, który chciałabym w życiu mieć. Nie było na nim rodziców, ani rodziny.. Lukasa! Było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Upierał się on, iż jego rodzina mieszka daleko i nie chcę ich sprowadzać na siłę.. Co to miało znaczyć? Nie wiem… Nie chcieli poznać ukochanej swojego syna? Swojej synowej, która czasem strasznie narzeka… Wiem, ideałem, ani aniołkiem nie jestem. Wracając do tematu wesela. Odbyło się dość kameralnie, parę osób, moja rodzina i świadkowie. Nikogo więcej nie było.  Miałam piękną, rozkoszowaną białą sukienkę! To najbardziej mi się podobało. Bogata nie byłam, więc to nie mogło przyciągnąć do mnie Lukasa. Dobra dość gadania o mnie. Pewnie zdążycie mnie poznać, trochę bliżej, podczas mojej historii.
~ 14 stycznia 2012 rok ~
Wracałam właśnie moim nowiutkim autkiem, ze sklepu meblowego. Trochę uzbierało nam się z wesela i postanowiliśmy kupić za nie, niedrogi samochód i małe mieszkanko, tak dla nas obojga. Panowała sroga zima. Kto by pomyślał, że w takim wielkim mieście, nie będzie ani jednego auta, z piaskiem, czy solą, by posypać. Z dali słyszałam tylko dźwięki, pośpiesznie jadących karetek. Nie dziwiłam się w sumie, dlaczego. Wszędzie jeździłam sama. Bałam się trochę, ponieważ ja nerwowa, na ulicy lód.. I na dodatek nie było nikogo obok mnie. Przyzwyczaiłam się już trochę. W sklepie były ceny, normalnie… Jak z kosmosu! Kto je w ogóle wymyśla? No, bo nikt o zdrowych zmysłach, nie kupi kanapy za 4 tysiące! A te meblościanki… Błagam was! Musiałabym bank okraść. Swoją drogą widziałam, cudowne meble do kuchni.. Nosz kurde.. 10 tysięcy na tace, wyłożyć bym musiała. Kiedy tak przejeżdżałam przez dzielnice, rozmyślając jak ja to mam źle w życiu. Na pasach zauważyłam Julię – przyjaciółkę Lukasa.
- Hej! – Krzyknęłam, opuszczając szybę.
Julia dygotała z zimna.
- Ooo. Lena! – Uśmiechnęła się na mój widok.
- Jest zimno. Wsiadaj podwiozę Cię. – Dodałam, ucieszona towarzystwem dziewczyny.
- Nawet nie wiesz jak się niezmiernie cieszę, że Cię widzę. – Stwierdziła, wsiadając do auta
- Dokąd idziesz? – Zapytałam, ruszając z miejsca.
- A przed siebie wiesz.. Yyy. No znaczy.. Na spacer wyszłam. – Wymigiwała się od odpowiedzi.
- Wszystko w porządku? – Zauważyłam jej zakłopotanie.
- Tak, tak. Jak w najlepszym? Oj Leno, jak ty mnie znasz. Mam pewien problem. – W końcu się otworzyła.
- No to słucham. – Spojrzałam na nią
- Może nie tutaj? Wolę rozmawiać w spokojnym miejscu, a nie w samochodzie. – Powiedziała.
- Okej. To wjedziemy po drodze do jakiejś restauracji. – Odparłam.
Minęło kilka minut. Podjechaliśmy pod małą restaurację i od razu zauważyłam, że z Julią się dzieje coś niedobrego.
- Na pewno wszystko w porządku? – Zapytałam, łapiąc ją za bark.
- Tak Leno.
Weszliśmy i usiadłyśmy zaraz przy oknie. Kelnerka do nas podeszła i oboje zamówiliśmy kawę i ciastko.
- Zamieniam się w słuch. – Zwróciłam się w stronę dziewczyny.
- Chodzi o Karola….. – Zaczęła niepewnie.
Podsumowując Karol to narzeczony Juli.
_________________________________________________________
Hej ;* Powracam po kilkunastu dniach. :) Zdecydowałam się pisać od nowa opowiadania. c: Mam nadzieję, że prolog i 1 rozdział zachęci was do przeczytania kolejnych i kolejnych.. :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i z góry każdemu dziękuję za czytanie ^^
Ps. Pragnę tylko napisać, że rozdziały będą dodawane nieregularnie, ponieważ jak każdy wie, zaczął się okres szkolny i nie będę mieć zbyt dużo czasu na pisanie.. :)) Jeszcze raz POZDRAWIAM ;**

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków