• Wpisów: 284
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 20:05
  • Licznik odwiedzin: 37 821 / 1837 dni
 
kuczkaxd
 
Kiedy wróciłam z ciotką i z Aleksem do domu.. Na podłodze leżał Charlie!  Przeraziłam się, naprawdę myślałam, że to koniec. Podbiegłam do niego i kazałam im wzywać pogotowie, on nie oddychał! Mój ukochany mógł umrzeć!
- Nie rób mi tego! – Krzyczałam, poruszając jego ramionami.
Po paru minutach przyjechało pogotowie i zabrało mojego chłopaka do szpitala.
- Nie daruję sobie, jeśli mu się coś stanie. – Mówiłam po drodze do Aleksa.
Aleksander był opanowany. Clare zostawiliśmy w domu, ktoś w sumie musiał zostać.  Po przyjeździe do szpitala wbiegłam na piętro i szukałam go po wszystkich salach.
- Na OIOM-ie – powiedział Aleks.
Stojąc przed drzwiami tej sali, oparłam dłonie o szybę.
- Tak bardzo Cię kocham. – Szeptałam.
Aleksander przyszedł obok mnie i złapał mnie za barki.
- Będzie dobrze. – Twierdził. - Wyjdzie z tego. – Dodał, niepewnie.
- Chyba wiem co zrobić, żeby przeżył. – Popatrzałam na niego ze łzami w oczach.
Poszłam w stronę wyjścia.
- Martho, co robisz? – Zdziwił się.
- To wszystko moja wina. – Powiedziałam.
Wyszłam ze szpitala. Teraz byłam już praktycznie pewna, że to jest moja wina.
* Charlie *
Byłem jak w jakiejś czarnej dziurze, nic nie widziałem. Ciemność… Sama ciemność! Nie wiem ile czasu minęło, tygodnie, lata… Zauważyłem światełko.
- Będzie żył. – Usłyszałem znajomy głos.
To mama! Tak jej teraz potrzebowałem. Chciałem się do niej przytulić i przeprosić, za to, jakim byłem złym dzieckiem.
~3 tygodnie później ~
Leżałem na szpitalnym łóżku i czytałem niedzielną prasę. Jest już prawie okej. Z wyjątkiem… Martha odeszła. Aleksander mówił, że spakowała swoje rzeczy razem z ciotką i wyniosła się.. Nikt nie wie, gdzie.. Nic nikomu nie powiedziała. Było mi żal, ponieważ nie pożegnałem się z nią. A może tak miało być? Magik miał rację, to ona była pośrednikiem duchów, które próbowały mnie opanować. Za parę dni wychodzę, miałem chwilowe zatrzymanie akcji serca. Lekarze są dobrej myśli, godziny spędzałem leżąc w gabinetach kardiologicznych. Tysiące badań, a przyczyny brak.. Jedynie ja, magik i Martha znaliśmy tę przyczynę. Na szczęście obyło się bez żadnych skutków.
Wróciłem do domu. Aleks znalazł sobie mieszkanie i także mnie opuścił. Czułem się jak po wypadku, w którym zginęła Pauline. Kolejna dziewczyna, którą kochałem… Zniknęła. Z żadną się nie pożegnałem. Byłem przybity. Miałem wrażenie, że ta historia z duchami dobiegła już końca. Na chwilę obecną, nie miałem zamiaru znajdować sobie żadnej dziewczyny. Wolałem być sam. Na szafce nocnej w swoim pokoju znalazłem karteczkę. „Przepraszam, Kocham Cię. ~Na zawsze Twoja Martha”

*** EPILOG ***
~ rok później ~
Podczas gdy sprzątałem dom, do drzwi rozległo się pukanie. Otworzyłem je więc, a w progu pojawiła się jakaś znajoma mi kobieta z okularami przeciwsłonecznymi na twarzy.
- Dzień dobry. – Powiedziałem.
- Cieszę się, że żyjesz. – Kobieta uśmiechnęła się.
Rzuciłem jej pytające spojrzenie.
- A no tak – zaciągnęła okulary, zbierając przy tym opadającą grzywkę w górę.
Jej widok mnie zamurował.
- Dobrze Cię widzieć. – Powiedziała Martha.
- Ee… Wejdziesz? – Spytałem, strasznie zdziwiony.
- Jeśli mogę. – Odparła.
Zaprowadziłem ją do salonu.
- Zrobiłeś remont. Ładnie tutaj teraz.. Te brązowe ściany i beżowa kanapa pasuje do Ciebie. – Stwierdziła.
- Jasne.. Napijesz się czegoś? – Pytałem.
- Nie dziękuję.. Chyba nie masz mi za złe, że chciałam Cię tylko zobaczyć? – Zapytała.
- Nie skądże..
- Miałam operację. – Westchnęła.
To, dlatego tak się zmieniła…
- Okazało się, że moje narządy prawie wszystkie… Już nie funkcjonują.. – Zaśmiała się.
Patrzałem na nią zabawnym spojrzeniem.
- Tak bardzo Cię przepraszam… Rozmawiałam z magikiem. Wszystko mi powiedział. Dlatego zniknęłam. Przepraszam. – Odrzekła.
- Rozumiem. – Odpowiedziałem.
- Naprawdę chciałam Ci podziękować, ponieważ dałeś mi drugie życie, a może nawet więcej.. – Zamyśliła się.
- Nie ma sprawy.  O to właśnie chodziło w tej historii. – Odparłem.
- Charlie.. Ja serio Cię kochałam. Przez ten rok myślałam, czy żyjesz… Jak żyjesz.. Co się z Tobą teraz dzieję.. No wszystko! Nie mogę sobie darować, że mogłam Cię zabić. – Spuściła wzrok.
- Gdzie teraz mieszkasz? – Przerwałem jej.
- Chwilowo zatrzymałam się u ciotki w Brazylii.. Teraz zamierzam zacząć całkowicie nowe życie. – Uśmiechnęła się
Po chwili do domu wróciła moja mama i popsuła nam tę chwilę.
- Ooo, widzę że masz gościa. – Ucieszyła się.
- Ja chyba powinnam już iść. – Wstała szybko z kanapy.
Założyła okulary na twarz, tak jakby nie chciała być rozpoznawalna. Podeszła w stronę drzwi wejściowych.
- Jeszcze raz przepraszam. – Powiedziała, z żalem w głosie.
Moja matka dziwnie na nią patrzała.
- Zawsze Cię będę kochać Charlie. Żegnaj. – Odeszła, lekko szlochając.
- Ej poczekaj.. Co zamierzasz teraz zrobić, jak żyć?! – Wybiegłem za nią krzycząc..
Nie zwracała na mnie uwagi.  Mama złapała mnie za rękę.
- To nie ma sensu.. Czy to była….? – Zapytała.
- Tak, to była moja Martha. – Odparłem.
I nigdy więcej się nie pojawiła w moim życiu…

Koniec.
____________________________________________________________
Musiałam zakończyć to opowiadanie, ponieważ brakowało już weny na nie... Mam nadzieje, że się podobało. Chciałabym jak najszybciej zacząć nowe, jednakże nie wiem czy jest sens publikować mój wysiłek dla kilku osób. Pozdrawiam Kuczka.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków